sobota, 17 lutego 2018

Mind maping w treningu sportowym.

Pierwszy raz o tworzeniu map myśli w celu optymalizacji procesu zapamiętywania usłyszałam na studiach.
Każdy z nas ma inny styl uczenia się- część z nas zapamiętuje to co usłyszy, część najlepiej radzi sobie z materiałem który wymówi, zrymuje lub wyśpiewa, a część zapamiętuje najlepiej materiał wzrokowo- przestrzenny. Ja należę do tej ostatniej grupy
Przypominając sobie coś czego się uczyłam widzę użytą czcionkę, rozmieszczenie pojęć na kartce, a słowa kojarzę z kolorami.
Najprościej jest zapamiętać mi materiał na jednym polu wzrokowym- najlepiej na dużej kartce, który jest ze sobą związany ale pojęcia są wyodrębnione graficznie.  Jeśli działacie podobnie do mnie dzisiejszy post jest dla Was.

Mind maping czyli mapowanie myśli to sposób sporządzania notatek i uczenia się, który wymyślili dwaj naukowcy - Tony i  Barry Buzan. Ich teoria zakłada, że efektywność zapamiętywania zwiększa się kiedy w proces nauki angażowane są obie półkule mózgu. Podczas czytania notatek zwykle aktywna jest lewa półkula. Kiedy dodamy elementy kolorowe, trójwymiarowe, konstrukcyjne uaktywniamy prawą półkulę i współpracę między nimi.
Główne zasady: nazwy w środku,  minimum 3 kolory, pismo musi być przejrzyste i czytelne, im więcej połączeń między treściami tym lepiej, pisać hasłami, stosować rozkład graficzny.
Rozkładem graficznym mogą być strzałki, tabele,  prostokąty, koła, wiele okręgów, tarcze, trójkąty i każde inne figury dwu lub trójwymiarowe.


W toku wdrażania się w treningi IPO pojawił się problem organizacji wiedzy, układania ćwiczeń zgodnie z każdą z trzech dyscyplin oraz planowania treningów (bo pamiętacie, że IPO to A- ślad, B- posłuszeństwo i C- obrona).
Mając dwa psy trenujące w inny sposób i na różnym poziomie, trzy dyscypliny- posłuszeństwo (podzielone na ćwiczenia bez schematu i w schemacie na dwie lub trzy części), ślady (podzielone na różne typy terenów, gdzie dalej dzielą się na dane elementy jak zakręty, praca na prostej, przedmiot, podejście do znacznika, kwadraty, ślady zamknięte....) oraz obronę (którą z kolei dzielę na posłuszeństwo w obronie- szczekanie, chodzenie, pozycje, konwoje, rewiry i to na treningi samotne i z pomocnikiem oraz na treningi z pozorantem) i to wszystko pomnożyć o wiedzę z różnych seminariów, motywację, emocje, rozproszenia, dodawanie schematu, pracę poza schematem  to.... Robi się na prawdę poważny problem! :D
Do głowy przyszło mi wykorzystanie wiedzy ze studiów w życiu z psami.


Od ponad roku każdy miesiąc rozpisuję na sposób który akurat przychodzi mi do głowy.
Głównym celem jest start (który niestety nie jest taki oczywisty jak np zerówka w obi i zajmuje o wiele więcej czasu ze względu na ogrom materiału) a każdy miesiąc dzielę na mniejsze cele: 
  • Celem miesiąca jest osiągnięcie na kilku wybranych płaszczyznach danej umiejętności (np stabilne chodzenie w cz.1 posłuszeństwa, szybki powrót z aportem w części 2 posłuszeństwa, kontakt na posłuszeństwie w obronie, opanowanie przedmiotu w domu na śladzie, opanowanie spokojnej prostej na kolejnej części składającej się na ślady. 
  • W każdym tygodniu sprawdzam czy treningów z każdej konkurencji nie było zbyt mało lub zbyt dużo, kontrolując przy okazji stan psów i proporcje treningów do spacerów/ dni wolnych.
  • Na każdym treningu przypominam sobie którą część mam wykonać i na czym się skupić. Dzięki temu minimalizuję  wyjścia na plac, które nie mają sensu, nie wykonuję ćwiczeń nie dostosowanych do środowiska i planuję gdzie właściwie powinnam pojechać ćwiczyć danego dnia. Maksymalizuję szanse na sukces, minimalizuję porażki.

Najlepiej sprawdzają mi się techniki:
  • Wykresów ze strzałkami, gdzie kolor oznacza konkurencję, potem ważność elementów lub kolejność pracy nad nimi. Jest to dobry system, ponieważ widać co z czym się łączy, co da się trenować za jednym razem na boisku, polu czy w domu. Szybko da się zapamiętać schemat. 
  • Kafelek rozpisanych koniecznie na jednej kartce z numerkami. Każde okienko ma swój numer, każdy trening opisuję danym numerem, dzięki czemu łatwo wykonać statystykę z danego tygodnia lub miesiąca. Tak chcąc czy nie zrobicie to czego nie lubicie i wolelibyście o tym zapomnieć.  Dodatkowo w okienku jest miejsce na wyszczególnienie przebiegu elementu- na przykład na górze piszę co jest źle, a na dole co powinnam zmienić (np. niestabilna pozycja przy nodze - więcej chodzić z piłką nad głową)
  • Koło sprawdza się dobrze w formie długofalowego planu.  Stopniuje elementy każdego ćwiczenia według wybranej przeze mnie metody szkoleniowej. To świetny sposób do rozpisania metody (np. aport- nauka zabawy dwoma zabawkami - dobieranie- puszczanie- dobieranie na odległość - koziołek). Przypomina również o konieczności wracania do łatwiejszych elementów i wykonywnia treningów skierowanych na motywację.

Każdy miesiąc rozpoczyna się jednym rodzajem rozpiski dla każdego psa. Na kolejnych stronach notuję sobie dzień, rodzaj treningu (posłuszeństwo cz 1/2/3, najczęściej wygląda to jak  B cz.1 ). Staram się utrzymać stałą liczbę treningów i dni wolnych, a takie zapiski bardzo mi w tym pomagają a jeszcze bardziej motywują.
Po każdym seminarium, wykładzie lub spotkaniu z trenerem notuję dokładnie co robiliśmy, co się działo ,cenne uwagi, metody i schematy- słowem wszystko co mogłoby się przydać. Cieszy mnie coraz częstszy obraz stada osób podążających za prowadzącym z zeszytami i długopisami i niemal zanik kółek plotkarskich daleko od placu. Taka atmosfera sprzyja nauce.


Po co to robię? Nie szkoda mi czasu?

Poza oczywistym minusem konieczności poświęcenia czasu na regularne prowadzenie notatek ma to wiele zalet:
  • Wielokrotnie było szkoda mi czasu kiedy po miesiącu, na kolejnym spotkaniu z trenerem, okazywało się, że postęp jest minimalny, ponieważ nie odrobiłam dostatecznie dokładnie zadania domowego. 
  • Ciężko zapamiętuję treść mówioną, a po kilku godzinach seminariów na wykładach często zupełnie nic nie zostaje mi w głowie. Dzięki notatkom korzystam z tej ogromnej dawki wiedzy. 
  • Prościej organizuje mi się treningi i całe tygodnie treningowe kiedy wiem co powinnam zrobić, gdzie najlepiej pojechać w celi realizacji ćwiczenia i ile dni potrzebuję na osiągnięcie celu
  • Notatki strzegą psy przed przetrenowaniem zwłaszcza kiedy mam kilka wolnych dni najchętniej robiłabym po kolei A B i C, co często przerasta możliwości moich zwierząt. I odwrotnie - notatki są wspaniałą motywacją do utrzymania regularności, wyjścia z domu i realizacji celów. 
  • Małe sukcesy cieszą bardziej jeśli są zaplanowane i nazwane. Założenie "start w IPO3" jest dla mnie tak odległy w czasie i mało precyzyjny, że ciężko byłoby mi bez pomocy ułożyć sobie drogę, widzieć błędy i cieszyć się z małych kroków. 
  • Dla początkującego w danej dyscyplinie to najlepsza forma zapamiętania wszystkich jej elementów i zbilansowania treningów w optymalny sposób. Zawsze któreś ćwiczenia są mniej lubiane, motywacja jest pomijana, albo powtórzeń jest zbyt dużo. Często przez brak analizy osoby początkujące nie dostrzegają błędów i zapominają to co zmęczone i rozemocjonowane usłyszały podczas spotkania z trenerem. 
  • Jest to jedyny możliwy sposób na zbieranie i zapamiętanie wiedzy praktycznej i teoretycznej spoza książek i opracować dostępnych w sieci. Dobrym sposobem jest jeszcze nagrywanie, ale nie da się nagrać całego dnia na placu, a odsłuchanie średniej jakości materiału podzielonego na przerwy z miliona pytań jest trudniejsze niż powrót do estetycznych notatek.

A Wy jakie macie sposoby na organizację treningów i wiedzy o swoich dyscyplinach? 

1 komentarz:

  1. Działam bardzo podobnie. :) Mimo, że robię obecnie jedynie obi, to zeszyt treningowy z wypisanymi celami na początku miesiąca, czy rankingiem treningów i trackrerem wykonanych ćwiczeń, bardzo usystematyzował moją pracę i skończyło się "idę na trening COŚ porobić". Myślę, że to COŚ, czyli brak konkretnego planu bardzo negatywnie wpływało na pracę z moim pierwszym psem...

    OdpowiedzUsuń

Podziel się swoją opinią! :)