środa, 12 kwietnia 2017

Z pamiętnika psiego odludka.

Piękny, słoneczny sobotni poranek. Parki już zielone i pachnące wiosennymi kwiatami, rosa jeszcze nie wyparowała z trawy. Jest przyjemnie, chłodno, idealnie na spacer. Właściciele czworonogów zbierają obroże, szelki, adresówki, butelki z wodą. Ubierają swoich przyjaciół i wyruszają.
W parku spotykają się naprzeciw siebie- pani z miłym, puchatym pieskiem i pan z dużym, groźnym psem. Oba psy są spokojnie, maluch biega, duży spokojnie czeka na rozpoczęcie cotygodniowego treningu.

W miarę zmniejszenia odległości pan przywołuje dużego psa, zapina na smycz, nagradza smakołykiem, schodzi ze ścieżki na trawę.
Wykonuje parę prostych komend - obrót, siad, noga.
Dobrze się bawią, emanuje z nich spokojna, radosna energia. Pan się cieszy, że waruj wreszcie wychodzi bez czołgania się, pies się cieszy, bo właściciel, praca i smakołyki to to, co kocha najbardziej.
Spokojny poranek w pustym parku to idealna okazja do kilku ćwiczeń. Może niedługo wystartują w jakiś zawodach? Posłuszeństwo, którego uczą się na seminariach, idzie im coraz lepiej.

Pani radośnie zachęca psiaka do biegania, a mały, słodki piesek gania jak szalony, wybiegując energię z całego tygodnia pomiędzy zielonymi drzewkami. Tarza się w świeżej trawie, cieszy chwilą wolności.
Pani uważa, że piesek powinien przynajmniej raz w tygodniu porządnie się wybiegać. Nie bardzo chce biegać za piłką, więc cieszy się, kiedy mały zasuwa jak torpeda.
Zauważa z daleka psa - rano to niecodzienny widok Cieszy się, bo kundelek uwiebia inne psy, więc z pozytywnym nastawieniem udają się w tą stronę.

Pan prosi o zabranie pieska. Pani odkrzykuje, że on chce się tylko przywitać, nic złego nie zrobi, przecież jest kochany.
Duży pies jest zmuszony przerwać pracę, jego emocje gwałtownie wzrastają, ciało sztywnieje, ogon zadziera się do góry. Pani idzie w ich stronę wspierając psiaka w radosnym pląsaniu. Przecież nic nie może się stać, jej piesek jest kochany, tamten coś ćwiczy czyli tresowany. Pobawią się chwilę.
I tutaj dzieją się dwa scenariusze:

1. Mały piesek dobiega do dużego psa. Właściciel trzyma smycz czekając na rozwój wypadków, bo łapanie psa za obrożę wzmaga agresję. Pies z racji tego, że lubi pracę i właściciela i właściwie nic poza tym po prostu łapie pieska w zęby, krew się leje, pani zaczyna krzyczeć, ale nie podchodzi, bo pies daje do zrozumienia, że jest następna w kolejce.
Pan ze smyczą w ręce nie jest w stanie nic zrobić, stara się uspokoić psa, żeby puścił małego pieska i nie zaatakował jego właścicielki.  Pani w końcu zabiera zakrwawionego pieska z połamanymi żebrami i krzyczy, że duży pies jest niewychowany i z takim bydlęciem nie można wychodzić z domu.

2. Mały piesek dobiega do dużego psa. Pan przerywa pracę z psem w połowie łańcucha, chowa smakołyki, łapie go ciasno i boleśnie za głowę, zaczyna dusić.  Kundelek biega dookoła, duży pies się szarpie i piszczy z bólu, pani biega dookoła krzycząc, że jeśli pan by puścił psa to by się bawiły i nic by się nie stało jednocześnnie próbując złapać swojego pieska.
Po kilku minutach duży pies jest wściekły na przerwaną pracę, brak smakołyków, na obcą osobę biegającą dookoła niego ze skaczącym po nim psie, na właściciela, który nagle, po dobrze wykonanej komendzie zaczał go szarpać i dusić obrożą.Udany trening kończy się negatywnymi emocjami i bólem, a wspaniała motywacja do ćwiczeń i wspaniale wykonane komendy są nagrodzone szarpaniną i krzykami.
Pani łapie swojego pieska i krzyczy, że pies jest niewychowany, agresywny i z takim bydlęciem nie powinno się wychodzić z domu.


Kolejny sobotni poranek właściciel dużego psa spędza na szukaniu ustronnego miejsca na spacery, daleko od innych właścicieli psów.
Duży pies w pracy nie jest już dokładny, popełnia błędy, spina się, jest daleki od radosnego stylu, jaki prezentował jeszcze tydzień temu. Odległośc w jakiej toleruje obcych ludzi i psy zwiększyła się drastycznie.
Coraz częściej właściciel musi go podbudowywać, nagradzać za dobrą motywację do pracy, jakość ich relacji bardzo się pogorszyła.
Dodatkowo zamiast iść do parku pod domem muszą jeździć daleko za miasto, gdzie nie ma już psów, ale nie ma również równych łąk gdzie można bawić się piłką i poćwiczyć.
Bliżej domu, gdzie spotyka innych właścicieli psów słyszy, że jego pies jest niewychowany i do niczego się nie nadaje.

Właścicielka małego pieska w sobotę rano, jak co tydzień, znowu chodzi po parku szukając swojemu pieskowi kompanów do zabawy. Szwy już się zagoiły, piesek teraz jedynie, nie wiedzieć czemu, uroczo szczeka zachęcając pieski do zabawy.



Dlaczego my, właściciele psów, które są wspaniałe w innych dziedzinach niż witanie się z obcymi psami, musimy uciekać z parków miejskich, gdzie witanie się jest jedyną i najbardziej pożądaną umiejętnością?

Dlaczego psy biegające luzem, bez kontroli ze strony właściciela są lepsze, niż psy, które chętnie współpracują i wolą pracę niż inne psy?
Z jakiego powodu słyszymy, że to nasze zwierzęta są niewychowane?
Dlaczego wychowaniem nazywa się podchodzenie do każdej żywej istoty w  parku i naprzykrzanie się jej? Czy bieganie z psami to jedyna dozwolona forma pracy z psem w parku?

W końcu - dlaczego psiarze, osoby, które powinny być w jedej drużynie, z taką łatwością narażają psa na ból, dyskomfort psychiczny, urazy, a nawet śmierć? W imię czego?
Przebywanie w grupie to najważniejsza potrzeba psa? Gdyby tak było, to psy nigdy nie zostałyby udomowione. Są psami, bo ich potrzeba to praca z człowiekiem. Wilk zapewne wybierze bieganie z wilkami. 


 fot Patrycja Pec


piątek, 7 kwietnia 2017

Kiedy wreszcie w czymś wystartujesz?

"Kiedy wreszcie w czymś wystartujesz?" - czyli topowe opowe pytanie kierowane do właściciela każdego psa, który mówi otwarcie, że trenuje jakąś dyscyplinę kynologiczną. Licząc na to, że większość czytelników mojego bloga to osoby, które coś ze swoimi psami robią jestem pewna, że już nie raz braliście udział w dialogu:

- to kiedy jakiś start?
- ale w czym? w Obedience/ IPO?
- no na przykład! 
- za wcześnie, łańcuchy nie gotowe...
- no to w czymkolwiek! Są zawody we frizgilitty, frisbee, zawody treningowe i nieoficjalne! 

W środowiskach jakie obserwuję istnieje trend, żeby jak najszybciej to możliwe rozpoczynać karierę sportową swojego czworonoga. Njaczęściej największą zachętą do wpisania psa na listę jest osiągnięcie przez niego minimalnego wymaganego wieku do startu. Jeśli wieku nie ma określonego w regulaminie - można zabrać już szczenięta w ramach socializacji i uczenia młodego sportowca jak wygląda sportowe życie.
Jestem absolutnie przeciwna tej tendencji. Oczywiście zapewne część psów startujących w najniższym możliwym wieku dociera bardzo wysoko w lokatach i nie wpływa to negatywnie na ich pracę sportową, jednak chciałabym pokazać sój punkt widzenia w tej sprawie.
Proszę pamiętać, że nie znam się i nie opisuję sportów takich jak agility i frisbee, ponieważ zwyczajnie na nich się nie znam.
Ćwiczę IPO, które składa się z trzech konkurencji-  w posłuszeństwa, obrony i śladu. Dyscyplina ta charakteryzuje się długą pracą bez nagrody oraz wysokim ocenianiem precyzji wykonania, przy zachowaniu radosnego, mocnego wyrazu pracy psa. Moja opinia nie jest poparta szeregiem sukcesów w zawodach obrony sportowej, jednak chciałabym  zabrać swój głos ze względu na to, że przygotowuję swojego psa do startu.

Standardowy przedstawiciel ras z grupy 1 FCI rozwija się fizycznie do 12-15 miesiąca życia, a rozwój psychiczny kończy w okolicy 3 roku życia.
Trzy pierwsze lata życia psa to okres, w którym nabywa doświadczeń, które pomagają mu rozwinąć swoją osobowość. Dopiero w okolicy trzeciego roku życia zwierzę jest w pełni rozwinięte psychicznie, posiada najwyższą odporność psychiczną i odznacza się dojrzałą pewnością siebie.
Roczny podrostek to jeszcze psie dziecko, które nie jest silnym psychicznie i odpornym na stres dorosłym osobnikiem. Wyglądem przypomina już dojrzałego psa, ale w żadnym wypadku nie powinien być traktowany jako "pełnoetatowy" psi sportowiec. Przynajmniej jeśli chodzi o sporty, gdzie standardem jest presja, praca bez nagrody i bez wsparcia ze strony przewodnika, a obiektywny stres związany z warunkami startu jest duży.

Nauczenie psa bezwzględnego wykonywania trudnej komendy lub całego łańcucha zabiera czas. Nalezy wykonać wiele prób z naprowadzaniem, potem z coraz delikatniejszą pomocą, aż w końcu dotrzeć do etapu, gdzie pies na komendę potrafi wykonać dany element. Potem ten element należy przenieść w różne sytuacje i miejsca aby zwierzak upewnił się w swoich umiejętnościach w różnych warunkach, mniej lub bardziej obciążających.
Pies musi być pewien swojego wykonania, działać z lekkością i radosnym rozluźnieniem. Dzięki temu bez uszczerbku na pewności i radości z pracy wykona  komendę bez nagrody. Pomimo jej braku będzie wiedział, że zabawa trwa dalej.
Jeśli zliczymy te komedy, połączymy w łańcuchy, rozbijemy na warunki i w dodatku zapragniemy zachować najwyższą możliwie precyzję z prostej nauki robi się kilkanaście miesięcy pracy. Do tego czasu  należy dodać treningi motywacyjne, długie spacery i zwyczajne psie życie, które prowadzą nawet najwyższej rangi psi sportowcy.

Tutaj w rozmowach jakie miałam okazję prowadzić odzywa się pewny siebie głos, który mówi, że przecież w podstawowych klasach nie potrzeba precyzji, a dokładność i wyraz przyjdzie z czasem. Młody pies na niskiej rangi proste zawody może być gorzej przygotowany niż jego starsi koledzy na "normalne" zawody.
Jeśli poważnie myśli się o startach w zawodach to rozumiem przez to, że mamy na myśli nieco wyższą klasę niż najniższa możliwa. Nie widzę sensu uczenia psa kilka miesięcy czegoś, co potem i tak trzeba będzie zmienić, żeby w wyższej klasie pokazać adekwatne umiejętności. Przede wszystkim przez to, że prościej psa nauczyć czegoś od zera niż zmienić coś, co wykonuje nie tak jak należy. Zawsze czystą kartę jest prościej zapisać, niż część wymazać gumką i w lukę próbować wpasować inne zdanie.

Każdy trening i ćwiczenie, jakie wykonuję z psem już jest wpisem na jego białej karcie. Czymś, co będzie trudno usunąć, ale łatwo zapamiętać- w końcu jest już zapisane. Tak jak każdy trening planuję tak, żeby był perfekcyjnie kształcącym czasem dla psa, tak i zawody mają być dla niego tym samym.
Podczas treningu pilnuję, żeby obraz pracy, jaki mam w głowie, przełożył się bardzo, bardzo dokładnie na to, co pokazuje mi mój pies. Dobieram warunki, poziom trudności i otoczenie tak, aby maksymalizować osiągnięcie moich założeń. W związku z tym na zawodach pies musi być już na tyle pewien tego co robi, żeby pracować odpowiednio bez mojej pomocy i w mniej przewidywalnych warunkach. Jeśli nie będzie gotowy na takie wyzwanie, to na jego karcie zapiszę szereg zdań, które będę musiała potem mozolnie usuwać i zastępować innymi, już poprawnymi, zapiskami. 

Uczenie psa elementów bez zwracania uwagi na precyzyjne wykonanie (przez precyzję rozumiem dokładność techniczną, odpowiedni wyraz pracy i idealne emocje towarzyszące psu podczas wykonywania danego elementu) daje mu do zrozumienia, że rózne wykonanie tej samej komendy jest dobre. Dzięki temu pies zamiast cieszyć się idealnym wykoananiem zadania jakie od nas dostaje zaczyna kombinować. Jego własna inwencja coraz częsciej doprowadza do zupełnie złego wykonania, za ktore nie dostaje nagrody i tak stopniowo jego wyraz pracy robi się coraz słabszy. Reagowanie w sposób natychmiastowy i wykonanie precyzyjnej instrukcji prowadzi do zadowolenia z pracy, natomiast szukanie jednego z dziesięciu wyjść jakie dajemy psu do wyboru rodzi frustrację.

Frustracja do pewnego etapu jest dobra w treningu sportowym, jednak jej nadmiar lub występowanie w nieodpowiednim momencie prowadzi do stresu, który skutecznie obniża wyraz pracy psa, jego emocje w treningu oraz chęci do współracy z przewodnikiem.

Czego więc moim zdaniem potrzebuje pies do dobrego debiutu?  Co składa się na to, co uznam za dobre przygotowanie psa do zawodów?

Prezycyjne nauczenie każdego elementu występu, wielokrotne upewnienie psa, że jego wykonanie jest wspaniałe i jest za nie obsypywany pochwałami  i nagrodami. Narażenie go na różne sytuacje, z którymi oczywiście wspaniale sobie poradził. Dzięki takim treningom pies wychodzi w każde warunki, na każde boisko czy halę promieniując radością z pracy. Jest pewien siebie, doskonale wie, że jego wykonanie jest idealne. W pamięci ma dokładną instrukcję, z której chętnie korzysta prezentując rozluźniony, radosny styl pracy.

Dojrzałość psychiczna połączona z bogatymi doświadczeniami związanymi z otoczeniem i treningiem sportowym daje mu dodatkowe wsparcie zapewniając, że sytuacja jest absolutnie do opanowania. Dzięki temu doświadczeniu pies, pomimo bardzo długiej pracy bez nagrody w trudnych warunkach, jest pewny siebie. Wie, że jego praca jest idealna, jest przekonany, że nagroda na pewno gdzieś czeka i bez cienia stresu wykonuje swoje zadania.
Frustracja i stres, który zawsze rodzi się w treningu znam i ja i mój pies, a dzięki oswojeniu się z tym problemem w treningu nauczyłam się, w jaki sposób pracować z tymi uczuciami podczas zawodów. Ja wiem czego mogę się spodziewać i co robić, a mój pies jest pewien, że jego frustracja zostanie skanalizowana w popędzie. Stres i frustracja nie jest uczuciem, które po raz pierwszy pojawi się dopiero przed komisją na płycie zawodów. 

Pewność siebie w pracy, której pies uczy się przez różnorodne treningi, środowisko jakiego używam do ćwiczeń i odpowiednio dawkowane rozproszenia sprawiają, że występ na zawodach nie skojarzy się psu z niczym, czego nie zna lub czego zacznie się obawiać w przyszłości. Z tego samego powodu nie zauważy on również, że zawody to coś znacznie innego niż trening- bo każdy trening może być dla niego zawodami.

wtorek, 14 lutego 2017

Be my valentine!

Nie przepadam za Walentynkami, jednak jest to wspaniały dzień na publikację tego tesktu. Dzień zakochanych i okazywania sobie miłości. 

Miłość- szacunek, akceptacja, oddanie. Wszystko to dostajemy w pakiecie do psa, który zjawia się w naszym domu. Co jego człowiek daje mu w zamian?


niedziela, 5 lutego 2017

Przygotowanie psa do profesjonalnej sesji zdjęciowej

Od kilku lat mam przyjemność uczestniczyć wraz z moimi psami w sesjach zdjęciowych. Byliśmy już na sesji w studiu fotograficznym, w plenerze, na poligonie, w opuszczonym budynku, z rekwizytami i wraz z innymi psami. 
Przygotowałam dla Was dziesięć punktów, które należy brać pod uwagę decydując się na udział w profesjonalnej sesji zdjęciowej, zapraszam do czytania.

 Magdalena Wilczewska


1. Uwaga*. Pies powinien potrafić skierować swoją uwagę w danym kierunku. Najczęściej ma patrzeć prosto w obiektyw- czyli Was stojących za plecami fotografa. Warto nauczyć reagować i skupiać się na dźwięk (gwizd, pytanie "gdzie kot?") - napięty pies ładniej trzyma uszy i wygląda korzystniej.
Dodatkowo warto mieć przećwiczone patrzenie w bok, w górę, w dół - u nas jest to skupienie się na zabawce widocznej w odpowiednim miejscu.
Warto pamiętać, że będzie dużo bodźców, które mogą rozpraszać uwagę psa- lamp, ludzi, dźwięków.

*Jest to komenda, której szybko można nauczyć szczenię :) 

 Michał Nowicki 
Angelika Wiatr



2. "Trzymaj!" Łatwa komenda, która wspaniale wychodzi na zdjęciach. Pies powinien poznać  różne przedmioty - metal, plusz, oraz to, co może się ruszać (baloniki).
Dobrze jest połączyć trzymanie z odpowiednim ustawieniem głowy (wiele psów zadziera głowę trzymając przedmiot i nie wychodzi odpowiednio na zdjęciach) i nieruchomo (memlanie psuje ujęcie).

Magdalena Wilczewska

Michał Nowicki



3. "Zostań!"* w każdej pozycji i każdym miejscu. Ważne jest, żeby dało się psu przestawić głowę czy łapkę w odpowiedni sposób. Z powodu pakowania się w dość niebezpieczne miejsca zwracam uwagę, żeby "zostań!" było absolutnie nieruchome. Moje odejście, podejście fotografa czy osoby z rekwizytem nie może mieć wpływu na wykonanie komendy.

*Jest to komenda, której szybko można nauczyć szczenię :)

Michał Nowicki 

Angelika Wiatr- trudna sztuka robienia zdjęć szczeniakom :)



3.1. Inne komendy, które pies jest w stanie wykonać w połączeniu z odpowiednio intensywnym kontaktem, na dużą odległość i przez odpowiedni okres czasu. Susły, trzymanie głowy na ziemi, opieranie się o przedmiot, pokazywanie ząbków czy języka.

Angelika Wiatr


Michał Nowicki

Angelika Wiatr



4. Odwaga- wasza i psa. Warto się trochę poświęcić dla na prawdę dobrego zdjęcia. Uważam, że powinna to być najsilniej pielęgnowana psia cecha i staram się, żeby moje psy były jak najbardziej pewne siebie..
Czas na ćwiczenia jest przed sesją zdjęciową- wiem czego mogę się spodziewać, co mogę zaoferować i co będzie po prostu bezpieczne w trudnych warunkach ekstremalnej sesji.

Michał Nowicki- przepaść w opuszczonym budynku 

Magdalena Wilczewska - obca osoba i rzucanie granatami dymnymi

Michał Nowicki - małe szczenię i bieg bez obroży 




5. Obycie z ludźmi. Często okazuje się że coś, co pies wykonuje bez problemu przed lampami, wielkim aparatem i obcymi ludźmi nagle nie wychodzi.Wychodzi niepewność, lęk, brak koncntracji albo agresja.
Część ćwiczeń przed sesją powinno obejmować pracę przy/ nad/ pod/ obok dziwnych przedmiotów, obcego człowieka. Pies powinien reagować na komendę kiedy stoję za plecami fotografa, nie bać się pochylającego się nad nim człowieka z aparatem, być w stanie współpracować z obcą osobą.
Przed spotkaniem z fotografem warto dokładnie ustalić co można, a czego lepiej nie robić przy Waszym psie.

 Backstage sesji z Magdaleną Wilczewską - za plecami fotografa, pies na plecach modela, odpalony granat dymny
 Angelika Wiatr - szczenię wpatrujące się w fotografa schowanego za aparatem
 Magdalena Wilczewska - bieg obok obcego człowieka, reagowanie na jego polecenia




5.1. Obycie z resztą fotograficznego świata. Ze studiem, granatami dymnymi, samochodami, wielką lampą zwisającą nad głową, materiałem którego nie można ruszyć spod łapek, świecącymi prosto w oczy lampkami, kablami, rekwizytami, łopoczącym materiałem innymi zwierzętami, jeśli mają być na sesji.
To są ćwiczenia do wykonania w domu, przed sesją. Po to ustala się plan zdjęć przed spotkaniem :)

 Backstage sesji z Michałem Nowickim w studiu

Backstage z sesji z Magdaleną Wilczewską. Pies w środku dymu z granatu, z obcym człowiekiem, bez kontaktu wzrokowego ze mną. 




6. Cierpliwość. Sesja trwa dłużej niż zwykły trening. Zazwyczaj kilka razy wykonuje się tą samą komendę.
Ważne jest, żeby potrafić utrzymać motywację na wysokim poziomie przez cały czas trwania sesji, mierzyć siły na zamiary oraz rozplanować zdjęcia.
W moim wypadku zawsze przechodzę od statyki do dynamiki, żeby nie doszło do sytuacji, kiedy bardzo pobudzonego psa postawię obok kogoś, kto zostanie pogryziony ;)

Kinga Tomczyk i sesja z Jettą.

Angelika Wiatr




7. Dynamika. Komendy statyczne to łatwa część. O wiele trudniejsze są komendy dynamiczne, często połączone z człowiekiem, które trzeba zgrać razem. Przygotujcie się na wiele powtórzeń, trudne otoczenie (dużo dziwnych przedmiotów), specyficzny tor biegu psa (zanim udało się złapać to zdjęcie Suri sponiewierała karabin i część samochodu próbując się przedostać nie tą drogą, którą powinna), wiele powtórzeń skoku, który powinien być idealny i wysoki..
Przywołanie z "zostań" odpowiednią drogą to podstawa. Plus bardzo duży dynamiki, bo spokojny truchcik, niski skok, małe zaangażowanie od razu będzie widoczne.

Magdalena Wilczewska

Michał Nowicki




8. Mierz siły na zamiary. Przede wszystkim zdjęcia mają być bezpieczne dla wszystkich-  dla otoczenia i dla  psa.
Nie zgodziłabym się na nic, co wprowadza moje zwierzęta w stan niepokoju, niepewności czy strachu. Zdjęcia nie są warte narażania psich emocji, zaufania, zawalenia komend treningowych czy kontuzji psiego czy ludzkiego modela.
Zdjęcia rozpoczynam po rozgrzewce, kiedy pies jest w odpowiednim stanie psychicznym i fizycznym. Przerywam lub kończę jesli widzę, że sytuacja go przerasta. Odrzucam lub przekładam sesję kiedy widzę, że mój pies jest negatywnie nastawiony.
To ja decyduję o długości ujęć, bo najlepiej znam swoje psy.
Współpraca z fotogrfem to nie tylko nie wchodzenie mu w kadr- to również wzajemne szanowanie siebie i swojej pracy.

Magdalena Wilczewska i maliniak na plecach obcego modela.

Magdalena Wilczewska i ośmiotygodniowe szczenię w kieszeni obcego modela :)




9. Przed samą sesją! Na co zwracam uwagę w dniu zdjęć? Pies ma być głodny, po załatwieniu potrzeb fizjologicznych, wypoczęty i gotowy na ciężką pracę. W pozytywnym nastawieniu do świata, bez lęku czy agresji do otoczenia.
Zabieram ze sobą potrzebne rekwizyty (kamizelka, pasujące obroże- najlepiej kilka, do ustalenia na miejscu), smycz, dużo, bardzo dużo psiego jedzenia, ulubione zabawki, wodę.
Warto zabrać ze sobą klatkę, żeby pies mógł chociaż chwilę odpocząć.
Przygotować się na drogę, sprawdzić dojazd, nie spóźnić się.
Przemyśleć jakie są założenia sesji, jakie emocje mam w psie wywołać, co powinnam zrobić najpierw, a co później. W jaki sposób zapoznać psa z ludźmi i otoczeniem, w którym będzie pracował.
Moje psy nie pracują w trybie sportowym podczas sesji. Używam komend spacerowych, często ćwiczę kilka na potrzeby sesji. 

Pierwszy kontakt malutkiej Suri z fotografem- Michałem Nowickim :)

Sprzęt na letnią sesję.




10. Fotograf to zawód! :D To naturalne, że zdjęcia kosztują. Im lepsze tym więcej zazwyczaj. To naturalne, że fotograf pobiera opłaty za sesję i posiada cennik. Z szacunku do niego należy tego cennika przestrzegać i nie negcjować do oporu. Pamiętajcie, że dla Was sesja kończy się na jednym, oryginalnym treningu z psem, a dla fotografa zdjęcia zaczynają się kiedy siada przed komputerem i spędza  kilka godzin zanim osiągnie zwalający z móg efekt.

 Magdalena Wilczewska

 Angelika Wiatr

Michał Nowicki 



Strony fotografów których zdjęcia znalazły się w dzisiejszym wpisie:

 M. Wilczewska - airsoft photography

M. Wilczewska - dog photography 

 Michał Nowicki Fotografia  /  Emil The German Shepherd

Angelika Wiatr - fotografia  

Kinga Tomczyk Photography 

Przystojny wojskowy model to grupa Eclipse ^^ 

Maliniaczek obok Suri to Jetta - belgian shepherd malinois 



Jakie macie doświadczenia z sesjami? A może jesteś fotografem i chętnie dodałbyś coś od siebie? Zapraszam do dyskusji! :)

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Podsumowanie 2016 roku.

2016 był rokiem dziwnym. Co chwila okazywało się, że każdy krok który stawiam powinnam postawić w całkowicie inny sposób, a najlepiej w innym miejscu. Był to czas rozpoczynania wszystkiego od nowa, uczenia się siebie nawzajem, zawiązywania nowych relacji.
To rok pokornego spuszczania głowy i pracy od podstaw.


niedziela, 27 listopada 2016

Portable dog kennel - mój hit!

Gdybym miała wymienić najpotrzebniejsze psie akcesoria, to w ścisłej czołówce na pewno  znalazłaby się klatka- miejsce odpoczynku i psi azyl..Dzięki klatkom moje psy czują się bezpiecznie i potrafią się zrelaksować w każdych warunkach. Mają kawałek domu zawsze ze sobą.


czwartek, 22 września 2016

Obóz IPO- czyli nie taki diabeł straszny...

IPO fascynowało mnie od zawsze, ale jednocześnie kojarzyło mi się z dyscypliną szalenie trudną, wymagającą zupełnie innych metod szkoleniowych, dziwnego sprzętu i wejścia w nieznane mi, hermetyczne środowisko. 
W końcu ciekawość wzięła górę i wraz z pojawieniem się Suri w moim domu wspólnie wkraczamy w tajemniczy świat brzydko wyglądających piłek, wielkich pól do ćwiczeń i ludzi pracujących na psich emocjach bardziej finezyjnie, niż można to sobie wyobrazić.

fot. Angelika Wiatr

piątek, 9 września 2016

Czy to nadal dzicz? Albania i Czarnogóra, wybrzeże- cz.3

W pozytywnych nastrojach zjechaliśmy z gór (klik!), żeby odwiedzić morze i odpocząć. Pierwsze co nas uderzyło na dole to upał. Okropny, mokry, nie dający oddychać. Patrząc z perspektywy psa do upału dodać należy nieludzko rozgrzane chodniki, a biorąc pod uwagę fakt, że zieleni w Albanii jest jak na lekarstwo- rozgrzane wszystko.


sobota, 3 września 2016

Upał, kamienie, offroad, góry- czyli Albania z psem cz.2

Decyzja o wycieczce do Albanii została podjęta spontanicznie- wszyscy uczestnicy dotarli do wniosku, że nie starczy nam czasu na dojechanie do Kirgistanu, który bardzo chciałam zobaczyć. Kolejnym egzotycznym miejscem wolnym od tuzina turystów była Albania:


poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Moje miejsce na Ziemi :)

Każdy ma takie miejsce, gdzie czuje się zwyczajnie lepiej niż gdziekolwiek indziej. 
Chociaż jedna z czytelniczek słusznie zauważyła, że moje ulubione miejsce jest tam gdzie jest G'Iro, mam takie swoje miejsce, do którego ciągnę w każdy wolny weekend czy kiedy planuję wycieczkę- Góry Stołowe, a konkretnie okolice Machova i Pasterki.