wtorek, 14 lutego 2017

Be my valentine!

Nie przepadam za Walentynkami, jednak jest to wspaniały dzień na publikację tego tesktu. Dzień zakochanych i okazywania sobie miłości. 

Miłość- szacunek, akceptacja, oddanie. Wszystko to dostajemy w pakiecie do psa, który zjawia się w naszym domu. Co jego człowiek daje mu w zamian?



Pies pracujący to stworzenie, na ktore otoczenie reaguje elektrycznie. 
Przeciętny Kowalski widzi w nim niezrównoważonego demona chaosu ("dlaczego oni trzymają go w klatce?!" , "Czemu on wisi na tej linie??"), behawiorysta rozchwianego emocjonalnie biednego pieska ("jak on się trzęsie jak ma możliwość pracy!! I po co tyle tych emocji?!") , standardowy posiadacz psa widzi w nim z kolei owoc niezrozumiałej tresury ("Jak pies może nie widzieć innego pieska? Nie chcieć się pobawić?"  "Czemu on musi tak tymi nogami wysoko machać?").


Co widzę ja?
Czyste piękno. Widzę psa, któego można zdefiniować przez jego popędy. Który żyje dla pracy, zabawek, pochwały. Stworzenie, które zapala się jak iskra na placu treningowym, które samo z siebie dokładnie wie, co ma zrobić i chce jak nikt inny. 

 fot. Patrycja Pec 

Widzę psa, który w codziennym życiu jest trudny. Trzeba go bardzo uważnie prowadzić, żeby zachował swoje najlepsze cechy. Jednocześnie cały czas jest psem, który, tak jak wszyscy inni przedstawiciele jego gatunku, musi wychodzić na zwyczajne spacery, chodzić dookoła bloku, jeździć autobusami, czy odwiedzać weterynarza.
Jest trudniej, dłużej, bardziej wymagająco niż z psem o łagodniejszym charakterze.


 Ale potem, na placu, zamienia się w demona pracującego do upadłego. Staje się idelnym partnerem, którego inteligencją zwala z nóg i uzależnia.
Dla niego warto wydać ostatnie pieniądze na trening, zrezygnować z modnych akcesoriów, przespanej nocy i spokojnego życia.
Wszystko przestaje być ważne, bo oboje w końcu zaczynamy istnieć dla tych kilku minut treningu.

fot. Patrycja Pec

Jednocześnie widzę wiele zwierząt, które więdną na kanapie. Ciskają się na spacerach pokazując swój ogromny, ale nie ukierunkowany popęd. Psy  uciekające, atakujące, zestresowane.
Które pojawiły się w życiu właściciela dlatego, że mają wybitne geny i jednocześnie przez nie są więźniami nudnego, kanapowego życia.
Na krótkiej smyczy zwiedzają okolice swojego bloku. Zamiast zachwycać otoczenie wywołują jedynie irytację właściciela,. Zanim wkopał się w pełen frustracji związek zapragnął posiadać kruchą istotę, która potrafi się zapalić w ułamku sekundy, ale równie szybko gaśnie na zawsze.


fot. Patrycja Pec

Kochać psa to nic innego jak wybrać takiego, który będzie mógł kochać swoje psie życie.
Bez gaszenia się życiem psa kanapowego, na które nie pozwala mu jego umysł.
Bez stresowania się pracą, jeśli jest to pies, który spełnia się jako codzienny towarzysz, ale przerastają go wymagające zadania.
Wybrać tak, aby obie strony były w stanie się otworzyć i wzajemnie się ulepszać.


Dużo się mówi o tym, żeby nie kupować psa pracującego, bo niszczy dom, bo może być niebezpieczny dla siebie lub otoczenia, bo trudno się go układa.
Moim zdaniem tu pomija się bardzo ważną kwestię- o ile można usłyszeć "nie kupuj buldożka do canicross bo one nie są do tego stworzone" albo "nie kupuj charta do IPO, bo on sobie z tym nie poradzi", o tyle powinno się mówić również o drugiej stronie medalu- "nie kupuj bordera na kanapę, bo one nie były do tego stworzone" czy "nie kupuj malinois jako pieska do spacerów dookoła bloku, bo on nie poradzi sobie z tak małą ilością zajęcia".
Teoria, że silny, pracujący pies poradzi sobie z rolą kanapowej przytulanki jest tak samo błędna jak ta, że każdy, nawet najmniej predysponowany pies jest w stanie ciężko pracować

Rady powinny brzmieć: nie kupuj psa z myślą, że całkowicie zmienisz jego charakter. 

Nie ważne, że jest piękny. Nie ważne, że pasuje kolorem do kanapy, dzieci takiego chcą, a na dzielni zrobisz furrorę i każdy będzie się takiego psa bał.  Przez swój egoizm trwale unieszczęśliwisz wspaniałe stworzenie, które zasługuje na coś lepszego.


 Kochać psa to nie tylko sprawić mu piękne akcesoria, drogą karmę, wyprowadzać milion razy dziennie i robić drugie tyle kilometrów z psem w jednej, a telefonem w drugiej ręce.

Kochać znaczy dobrać się jak najlepiej, akceptować, wspierać, wzmacniać w dążeniu do tego, do czego zostaliśmy stworzeni. 
I takiej właśnie miłości życzę Wam wszytkim - i tym dwunożnym i czterołapnym.

fot. Michał Nowicki

12 komentarzy:

  1. Wspaniały tekst! Nie wiem jak to robisz, że tak cudownie się go czyta 👌 jest w nim sama prawda, zgadzam się w 1000% 😉

    OdpowiedzUsuń
  2. Super tekst, daje do myślenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bym dodała, że jeśli charakter psa pracującego nam nie pasuje to nie zmieniajmy poprzez hodowle jego charakteru, tylko po prostu zmieńmy posiadaną rasę. Szlag mnie trafia jak widzę takie belgi przy których są napisane wyłącznie tytułu wystawowe. Oczywiscie, że hodowla jest pod potrzeby ludzi, ale powinny być jakieś granice! Tutaj zdecydowanie do mnie przemawia filozofia knpv i hodowania psów nie patrząc czy pies o takim kolorze jest akceptowany przez FCI, tylko po prostu jak sobie radzi podczas pracy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tak czytam to chyba wykonałam za duży skrót myślowy z tym knpv :p Sama już nie pamiętam jaki punkt zaczepiania tam miałam...

      Usuń
  4. Tekst jest bardzo dobry i pouczający - mam wrażenie, że nie trzeba tego wcale pisać.
    Osobiście bardzo chętnie poczytałabym o życiu z psem pracującym na co dzień. Dlaczego jest czasami trudniej, kiedy jest łatwiej, jak się żyje z takim psem w wielkim mieście i czy rzeczywiście okiełznanie takiego psa graniczy z cudem...
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj Aga! :) Widzę, że usunęłaś stronę na FB, domyślam się, że to po ostatnich "prowokacjach". Pracujesz nad kolejną odsłoną czy póki co robisz sobie odpoczynek od fanpagów? :) Uwielbiam oglądać Wasze wyczyny, jesteście bardzo pozytywnym zespołem :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hej :) dziękuję :)
      Tak, zawiesiłam stronę, bo chciałam, żeby to było miejsce gdzie można się czegoś dowiedzieć, pogadać, albo po prostu pooglądać zdjęcia, a nie miejsce, w którym obrzuca się mnie błotem. Trochę mnie przerosło to 1,5 roku męczenia o Gira. Moze kiedyś wrócę na stronę, a może założę nową- nie chcę nadal odbierać wiadomości, że zaczynałam od biegania z Giro i muszę o tym pisać. Chciałabym się rozwijać :)

      Usuń
    2. Oczywiście, masz rację :) W końcu ma być to przyjemność, nie przykry obowiązek. Będę w takim razie z niecierpliwością wyczekiwać zdjęć i "poczytanek" tutaj, bo Twoja praca ze zwierzakami wygląda świetnie i chce się na to patrzeć.
      Mam również taki śmieszny P.S. Pamiętasz, w którym odcinku "Trudnych spraw" (to chyba był ten serial) był Giro właśnie, chciałam zobaczyć jak mu poszło a że strona usunięta to nie mogę znaleźć informacji :D
      Trzymaj się ciepło, jest mnóstwo ludzi, którzy uwielbiają to co robisz :)

      Usuń
    3. dziękuję, bardzo mi miło! :D
      Odcinek z Giro będzie dopiero w okolicy maj- czerwiec podobno :( Na pewno dam znać jak się dowiem kiedy dokładnie.

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń

Podziel się swoją opinią! :)